Skocz do zawartości
motoFerajna

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'powiedzonka' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Ferajna
    • Serwus
    • Warszawa jest klawa!
    • Z faszonem
    • Rajd Syreny
  • Ustawki
    • Syreni Gród
    • Szpacerkiem
    • Na grande
    • Cudzesy
  • Fachowo
    • Poradnik
    • Warsztat
  • Inne
    • Przewodnik turystyczny
    • Sport motocyklowy
    • O wszystkim i o niczym

Kalendarze

  • Warsiaski
  • Syreni Gród
  • Spacerkiem
  • Na grande
  • Cudzesy

Blogi

  • MF nawija
  • Bestia
  • Suzuki SV 1000 S
  • Ducati Monster 800
  • BMW K1200R
  • PonuryKlechaBlog
  • Wyprawa do Hiszpanii - Andaluzja
  • Zryw

Kategorie

  • Specyfikacje
  • Instrukcje
  • Poradniki
  • Katalogi
  • Propaganda

Kategorie

  • Słownik gwary warszawskiej

Znaleziono 1 wynik

  1. Gwara Warsiaska

    Skoro już tak forum rośnie w siłę, to i trochę kultury by się przydało Jedna z nowszych pozycji w księgarniach wraz z opisem za wyborcza.pl.: "Jak bum cyk cyk" - Maria Bukowska Wyd. Babaryba Jedna z ilustracji autorstwa Marii "Mroux" Bukowskiej -- Jerzy S. Majewski Mam fiksum-dyrdum na punkcie książek o gwarze warszawskiej Marii "Mroux" Bukowskiej - wyznaje Jerzy S. Majewski. Wiem, że lubi Żoliborz i cynaderki. Spotkanie z nią zaś bardzo lubi wspominać moja córka. - Złociutki, to była klawa imprezka - mówiła mi po powrocie do domu i kazała sobie podać "katolika z kartofelkamy", choć jako "galant lalunia" wielką admiratorką śledzia nie jest. Katolik to bowiem w dawnej gwarze warszawskiej śledź. Po tym spotkaniu słowo "klawo" weszło do słownika wszystkich dystyngowanych i dobrze ułożonych "panienek z marymonckiej mąki" w jej klasie. - A skąd to klawo? - pytała mnie córka. I tu mogłem popisać się znajomością historii Syreniego Grodu. Cała masa obco brzmiących wyrazów w gwarze warszawskiej pochodzi z języka rosyjskiego lub jidysz. Przed 1914 r. Warszawa była co najmniej trójjęzyczna. Ale słowo klawo ma inne źródło. Bierze się od nazwiska warszawskich aptekarzy Henryka i Aleksandra Klawe. Przez kilkadziesiąt lat prowadzili oni aptekę przy dzisiejszym placu Trzech Krzyży. Historię rodziny opisał Tadeusz W. Świątek w książce „Rody Starej Warszawy”. W 1868 r. przy aptece powstało laboratorium farmaceutyczne, w którym przygotowywano leki. „Laboratorium produkowało wkrótce czternaście własnych specyfików. Różnego rodzaju czopki i dziesięć leków w formie zastrzyków. Był to milowy krok na drodze do unowocześnienia lecznictwa (...) Utarło się nawet powiedzenie: »Powiedz coś klawego «. W odpowiedzi rzucało się którąś z nazw leków produkowanych przez laboratorium magistra Klawe” - pisał Świątek. Powróćmy jednak do książek Marii "Mroux" Bulikowskiej, cudownie wydanych przez wydawnictwo Babaryba. W pierwszej "Małej książce o gwarze warszawskiej" z 2013 r. autorka m.in. uczy, jak mówić po warszawsku. Należy zatem zamieniać "ke" na "kie", "mi" na "mni", "li" na "ly" i tak dalej. "Tak złociutka, za chwilkie będę" - mówi przez telefon galanta kocica. Bo teksty są uzupełnieniem pełnych uroków rysunków. Jest w nich coś z klimatu tak uwielbianych przez pokolenia warszawiaków rysunków Gwidona Miklaszewskiego czy Bohdana Butenki. Właśnie ukazała się kolejna książka Marii Bukowskiej "Jak bum cyk cyk, powiedzonka warszawskie". Skąd się biorą? "Kilka podsłuchałam na bazarze Różyckiego, kilka podłapałam od chauzeraków, czyli orkiestry podwórkowej, a innymi jeszcze sztorcował mnie mój brat. W tej książce zebrałam te najbardziej klawe. Jak bum cyk-cyk" - pisze autorka w przedmowie. I rzeczywiście to prawdziwy bigos, gdzie w jednym garze mieszają się powiedzonka stare, starsze i całkiem niedawne. Dowcipne rysunki tłumaczą ich pochodzenie. Choćby takie jak "spuchł jak bania karmelicka", biorące się od miedzianej kuli na XVIII-wiecznej fasadzie dawnego kościoła Karmelitów Bosych przy Krakowskim Przedmieściu. Gdy przed kilkudziesięciu laty niezrównany Wiech w swoich felietonach przetwarzał gwarę, czerpał nie tylko z własnych wspomnień o przedwojennym mieście. Tak wciąż jeszcze mówili starzy "rodacy warszawscy". Dziś, by poczuć niegdysiejszą soczystość gwary, daleką od wulgarności, warto czytać dowcipne książki Marii Bulikowskiej i oglądać przedwojenne filmy. A w tych drugich takie cuda jak monolog andrusa (starszego cwaniaka) skierowany do frajera z miasta. Wszystko z jakże charakterystyczną dla gwary warszawskiej, przesadną elegancją: "Przepraszam, panno Zosiu, ale sprawa jest rodzaju męskiego" - zwraca się andrus do laluni towarzyszącej frajerowi (który takim frajerem nie jest). I dalej już do niego: "Jestem człowiek delikatny, ja nie lubie, jak mi ktoś w parafię wchodzi. Znakiem tego proszę uprzejmie pannę Zosie dla swoich celów nie zauważać. Grzeczność i dobra maniera to jest pierwsza hipoteka. To też subtelnie czynie pana uważnym, że pan nie jest z naszej dzielnicy i względem naszych dziewcząt wstęp wzbroniony". Cóż, tak było. Jak bum cyk cyk. ----------------------- "Jak bum cyk, cyk, powiedzonka warszawskie" Maria Bukowska Wyd. Babaryba
×

Ważne informacje dotyczące Twojej prywatności

Polityka prywatności   Warunki użytkowania   Regulamin